//////

OSTROŻNE UŻYCIE KATEGORII

Ostrożne użycie tych kategorii może być nam pomocne, a czasem nawet konieczne, trzeba jednak pamiętać, że we wszystkich swoich odcieniach są one wytworami współczesnych ję­zyków indoeuropejskich i zależnych od nich żargonów, i że odzwierciedlają typowy dla SAE sposób artykuło­wania rzeczywistości. I choć posługujemy się nimi w fizyce i chemii, nie stają się przez to naukowym narzędziem językoznawców. Jeśli zaś chodzi o terminy określające doznania psychiczne, jak „myśli”, „idee” czy „pojęcia”, to wymagają one wprawdzie w użyciu nie mniejszej rozwagi, ale nie musimy obawiać się tabu „mentalizmu” czy „mistycyzmu”. Nie są one wcale „mistyczne” we właści­wym sensie tego słowa, stanowią po prostu takie same przejawy lex loci jak terminy „grawitacja” czy „ser”.

ABY PORÓWNAĆ SPOSOBY

Aby porównać sposoby, w jakie różne języki odmiennie „rozczłonkowują tę samą sytuację, to samo doświadcze­nie, byłoby dobrze przeprowadzić najpierw analizę, czyli „artykulację” owego doświadczenia niezależnie od jakich­kolwiek pęt językowych czy językoznawczych; byłoby dobrze przeprowadzić analizę wspólną wszystkim postrze­gającym. Nie możemy dokonać tego przez opis sytuacji za pomocą takich terminów, jak podmiot – orzeczenie, wykonawca – czynność, wyraz określany – wyraz określa­jący, gdyż posługując się tymi kategoriami w sposób naukowy zakładamy, iż sens ich jest zmienny i zdeter­minować każdorazowo przez konkretny język, toteż cza­sem w ogóle, być może, nie dają się one stosować. Nie dokonamy tego również za pomocą swojskich, potocznych lub pseudonaukowych terminów, jak „rzecz”, „przedmiot”, „czynność”, substancja”, „byt”, „zdarzenie”.

RELACJA MIĘDZY WYRAZEM

Relacja między wyrazem określanym a określającym jest tu ściśle wyznaczona i przydawka (modyfikator) musi występować przed określanym rzeczownikiem (pomijam tu kwestię, dlaczego tak się dzieje, gdyż wymagałoby to dłuższych objaśnień). Istotnie, wiele zwrotów w języku Azteków utworzono wedle takiego wzorca, jak nasza „wąska droga”, o’-picak-tli, gdzie pojęcie „wąska” musi być jednak wyrażone za pomocą imiesłowu przeszłego: „zwężona ’ (-picak-), który to imiesłów umieszcza się zwykle na końcu, tj. po cząstce równoważnej słowu „drogą” (-0 -). Ogólna korelacja między wyrazami określającym a określanym oraz szykiem w tym języku zmusza nas do wniosku, iż „wąska” jest tu członem określanym, zaś „droga” stanowi człon określający, podobnie jak zdarza się to w niektórych naszych zrostach słowotwórczych, w rodzaju np. „drogowskazu”.

POJĘCIA I RELACJE

Językoznawcy badają języki indoeuropejskie od tak dawna, że zdołali już ustalić najbardziej typowe dla nich ciągi i całości semantyczne, określając je za pomocą takich formuł, jak podmiot i orzeczenie, wykonawca, czyn­ność i cel, wyraz określany i wyraz określający, kon­strukcje endocentryczne i egzocentryczne. Wypracowali pojęcia i relacje, które wykazują niekiedy powierzchowne podobieństwo do zasad formowania w niektórych językach nieindoeuropejskich. Najczęściej podobieństwo to jest po prostu przypadkowe, przypadki te bywają jednak czasem niezbyt fortunne. Jeśli reguły kompozycji są same w sobie całkowicie różne, to szablony takie załamują się i opis semantyczno-syntaktyczny badanego języka staje się nie­możliwy. Przytoczę tu prosty przykład z dialektu, który nie odbiega zbytnio typem składni od SAE – mianowicie z języka Azteków,, należącego do rodziny utoazteckiej.

TECHNIKA PSYCHOLOGICZNA

F. Voegelin dokonał trudnej, a znakomitej analizy wielu skomplikowanych formacji w języku szawni, wyodrębniając w nich leksemy (rdzenie) i pozostałe morfemy (formanty), klasyfikując je następnie wedle formalnych kategorii gra­matyki oraz wykrywając osobliwą relację semantyczną, relację „przypadkowości”, zawartą w pewnym leksemie bardzo szerokim oddziaływaniu. Ów leksem „przypadko­wości” zachowywany jest zawsze w przekładach dokony­wanych na angielski przez tubylców, nawet wówczas, gdy rezygnują oni z tłumaczenia pozostałych leksemów w zało­żeniu. Voegelin poprosił mnie o zilustrowanie innego aspektu metody lingwistycznej, który może znaleźć zastosowanie dopiero po przeprowadzeniu formalnej analizy gramatycz­nej i prowadzi do wydobycia reguł łączenia w ciągi leksemów o różnych znaczeniach (w słowotwórstwie i w składni).

POTWIERDZENIE EKSPERYMENTÓW

Zdają się to potwierdzać eksperymenty psychologii postaci z percepcją wizualną. Ale pojęcie przestrzeni zależy w pewnym stopniu od języka, gdyż będąc narzędziem intelektualnym jest; niezwykle ściśle związane z posługiwaniem się innymi tego! typu narzędziami, w rodzaju „czasu” czy „materii”, które są wyraźnie uwarunkowane językowo. Patrzymy na te same przestrzenne formy co Hopi, ale nasze pojęcie prze­strzeni ma tę własność, że funkcjonuje jako surogat pew­nych zjawisk nieprzestrzennych, jak czas, intensywność,! tendencja; funkcjonuje jako coś pustego, co musi być wypełnione imaginacyjnymi, bezkształtnymi jednostkami, j z których każda może być również nazwana „przestrze­nią”. Natomiast przestrzeń w ujęciu Indian Hopi nie ko­jarzy się mentalnie z tego rodzaju surogatem, jest ona względnie „czysta” i nie zmieszana z obcymi sobie ele­mentami.

POSTRZEGANIE PRZESTRZENI

W języku Hopi nie ma niczego, co odpowiadałoby choć z grubsza temu pojęciu, nie ma w nim terminu odnoszącego się do czegoś, co pozbawione jest formy, ale tkwi w przestrzeni: istnie­nie może mieć swą formę albo równie dobrze jej nie mieć, zawsze jednak – niezależnie od formy – przysłu­gują mu intensywność i trwanie, nie mające nic wspólnego z przestrzenią i w gruncie rzeczy stanowiące ; jedność.Co można powiedzieć o pojęciu „przestrzeni”, które I również zawarte było w postawionym przez nas pytaniu? Między językami hopi a SAE nie ma tu tak uderzających różnic, jak w ujęciu czasu. Prawdopodobnie zresztą postrzeganie przestrzeni jest nam dane w doświadczeniu w tej samej formie, niezależnie od języka.

ŚCIŚLE WYZNACZONE WYMIARY

Pojmujemy go jako pewną przestrzeń o ściśle wyznaczonych wymiarach, a kiedy indziej – jako pewien ruch w tego rodzaju przestrzeni; używamy go głównie jako narzędzia intelektu. „Upływania” Hopi nie da się ująć w kategoriach przestrzeni czy ruchu, jest ono raczej pewnym sposobem, w jaki życie różni się od formy, a świadomość in toto od swych przestrzennych ele­mentów. Stąd też niektóre pojęcia zrodzone przez nasz sposób widzenia czasu, jak np. pojęcie absolutnej jednoczesności, są w ramach koncepcji Hopi bardzo trudne do wyrażenia albo wręcz nieprzetłumaczalne i pozbawione sensu; muszą zostać zastąpione pojęciami operacyjnymi. My rozumiemy przez „materię” pewien fizyczny typ „sub­stancji” czy „tworzywa”, pozbawioną kształtu jednostkę rozciągłą przestrzennie, która musi być połączona z formą, zanim zacznie realnie istnieć.

WYMODELOWANE POJĘCIA

Podsumowując to, co najistotniejsze, możemy teraz od­powiedzieć na pytanie postawione na początku: pojęcia „czasu” i „materii” nie są dane w tej samej formie w doświadczeniu wszystkich ludzi, lecz zależą od języka czy też języków, w których pojęcia te – przez posługiwanie się wzorcami – zostały wymodelowane. Co więcej, zależą one nie tylko od konkretnego, pojedyn­czego systemu (czasów gramatycznych, rzeczowników, itp.), lecz raczej od tych sposobów analizowania i wyrażania doświadczenia, które utrwaliły się w języku jako zintegro­wane „szablony mówienia”, które pokrywają się z typo­wymi gramatycznymi klasyfikacjami i składają się z leksy­kalnych, syntaktycznych, morfologicznych i innych środ­ków wyrażania, zespolonych ze sobą w pewną spójną całość. Nasz „czas” różni się wyraźnie od „upływania” Hopi.

W HISTORII PLEMIENIA

W historii plemienia Hopi widzimy zupełnie inny typ języka i inne wpływy środowiskowo-kulturowe. Spokojna, rolnicza społeczność, odizolowana przez położenie geogra­ficzne i nomadycznych wrogów, żyjąca w kraju o ską­pych opadach, gdzie uprawa roli może dać efekty tylko dzięki ogromnej wytrwałości (stąd szczególna wartość cierpliwości i powtarzalności), potrzeba współpracy (z któ­rej wywodzi się przykładanie wagi do psychologii pracy zbiorowej i do czynników mentalnych w ogóle), kukurydza i deszcz jako sprawy pierwszorzędne, konieczność  długotrwałych przygotowań i przedsięwzięć zapewniają­cych wydarcie plonów ubogiej glebie i kapryśnemu klimatowi, głębokie uświadamianie sobie zależności od natury, i akcentowana w modlitwach religijna postawa wobec sił przyrody, zwłaszcza zaś bezpośredni związek modłów i i religii z zawsze upragnionym błogosławieństwem: deszczem – wszystkie te czynniki ukształtowały językowe wzorce Hopi i same zostały wtórnie przez owe wzorce ukształtowane,, tworząc stopniowo całościowy pogląd na świat.